Narzędzia użytkownika

Narzędzia witryny


sesjeck:klopotywotari

Różnice

Różnice między wybraną wersją a wersją aktualną.

Odnośnik do tego porównania

Poprzednia rewizja po obu stronachPoprzednia wersja
Nowa wersja
Poprzednia wersja
sesjeck:klopotywotari [2026/03/08 14:01] – porządki cksesjeck:klopotywotari [2026/04/01 17:03] (aktualna) – [Sesja z dnia 2026-03-23] rzeznik
Linia 147: Linia 147:
 === opis by CK === === opis by CK ===
  
 +Oloria Gallentine zgłasza się do bohaterów (via posłaniec) że potrzebuje pomocy, jedna z jej kurierek, centaur o imieniu Narala, nie dotarła na czas z przesyłkami. Miała nadjechać z Granary Road od strony Absalomu, ale spóźnia się już parę dni. Miała mieć 3 przesyłki, dla browarniczki Magiloy, szefa zmiany w tartaku Klorte Hengusa i zielarza Abanye Nianna. Zgodzili się pomóc, mimo że jedyną zapłatą jaką dostaną będzie tyle ile adresaci mieli zapłacić za przesyłki. Poszli do wszystkich adresatów, Magiloy oczekuje szczególnie pikantnych papryczek, Klorte nie wie co ma przyjść, ale to od jego kumpla z areny w Absalom, a Abanye...
  
 +A Abanye był właśnie atakowany w swoim domu przez parę śmierdzio-zielsk, z którymi bohaterowie się rozprawili. Po walce w rozmowie wyszło że jego przesyłka ma zawierać różne zioła. W sumie wszystkie przesyłki są warte kilkanaście sztuk złota, nie za wiele aby podejrzewać rabunek, ale nie da się tego wykluczyć.
 +
 +Ruszyli na Granay road i po czasie jak mijali podmiejskie farmy, natrafili na farmera (Henk) czekającego na swoją znajomą (Jala), która poszła do jego sąsiadki (Lavinia) w sprawie ostatnich podpaleń jakie miały miejsce w okolicy. Poprosił żeby bohaterowie zerknęli co tam się dzieje, bo to raptem kwadrans drogi, a nie ma jej już godzinę, a skoro i tak idą w tamtym kierunku to mogą ją ponaglić. Boahterowie trafili na farmę Lavini, gdzie napotkali ognistego ogara w towarzystwie dwóch wilków. Niemal polegli w walce z nimi, Fumbus nie tylko niemal (ale Lem go odratował), ale wyszli z tego zwycięsko. Kobiety schowały się w oborze i były wdzięczne za ratunek.
 +
 +Bohaterowie musieli przekimać na farmie, aby się podleczyć, a później wrócili do Otari, aby zdać relację towarzyszom.
 +
 +==== Sesja z dnia 2026-03-09 ====
 +=== opis by Miko275 ===
 +
 +Po walce z płonącym wilkiem i jego watahą, bohaterowie kontynuowali poszukiwania zaginionej kurierki. Wyruszyli więc w kierunku Absalomu drogą którą powinna była przebiec Narala. Na drodze napotkali kamienną figurę. Wyglądała jak centaur, lecz z kilkoma odłupanymi kawałkami. Zanim drużyna mogła przyjrzeć się bliżej posągowi z krzaków wyskoczył jaszczurzy potwór. Okazał się on być bazyliszkiem. Bohaterom udało się nie podzielić losu spetryfikowanego centaura i sprawnie poradzili sobie z ubiciem gada. Po tym jak jeden z bohaterów przypomniał sobie o tym, że krew bazyliszka jest w stanie przywrócić skamieniałą ofiarę do życia, bohaterowie szybko polali posąg krwią. Dla kurierki było już jednak za późno. 
 +
 +Skradając się dalej drogą, drużyna natrafiła na grupkę młodych smoków koboldów. W ich rękach znajdowały się przesyłki które ukradli kurierce. Bohaterowie otoczyli złodziejaszków gdy ci kłócili się o podział łupów. Nie stanowili oni większego wyzwania, koniec końców wszystkie 3 koboldy poległy w wybuchu bomby Fumbusa. 
 +
 +Odzyskawszy paczki, bohaterowie wrócili do Otari. Przekazali smutne wieści Olorii oraz przesyłki ich adresatom, przy okazji terroryzując wszystkich wokół odciętą głową bazyliszka.
 +Od Klorte’go usłyszeli, że pola rolników nie były jedynymi celami podpalaczy. Ktoś w nocy próbował zapalić ogień w pobliżu spływu transportującego drewno do tartaku.
 + 
 +Po oddaniu wszystkich przesyłek, drużyna zaczaiła się w krzakach nieopodal spływu, idąc za przykładem Picklera. Udało im się złapać niedoszłego arsonistę w akcji. Był nim bugbear w towarzystwie dwóch hellhoundów. Tym razem walka poszukiwaczy przygód z płonącymi ogarami wyszła nieco lepiej. Chociaż momentami było blisko, a sama drużyna wyszła z całej sprawy z osmalonymi twarzami to udało im się zwyciężyć bez ofiar ani ciężko rannych. Klorte nie był do końca zadowolony, licząc że uda się złapać podpalacza żywcem. Niemniej jednak, w ramach zapłaty oddał im swój toporek, licząc że naszym bohaterom przyda się bardziej niż wisząc na jego ścianie.
 +
 +==== Sesja z dnia 2026-03-16 ====
 +=== opis by CK ===
 +
 +O poranku ekipa spotkała Ezrena w karczmie, który bełkotał coś o mackach, dłuższą chwilę zajęło aby przekazać mu streszczenie ostatnich wydarzeń, ale finalnie wszyscy ruszyli w kierunku wzgórza kaflowego, aby znaleźć grzyby dla Magiloy, której dzień wcześniej oddali paczkę.
 +
 +Wędrówka minęłaby bezproblemowo, gdyby nie para koboldów, która zatrzymała bohaterów żądając zapłaty za przejście. Lem wyczuł od nich specyficzny zapach ryb, ale pewny siebie Norius ruszył do ataku. Jeden z koboldów zagwizdał, niby nic się nie wydarzyło, ale parę chwil później pośrodku ścieżki wylądował smok. Ten sam przed którym uciekli parę tygodni wcześniej, wykarmiony rybami, trochę urósł, ale nie było czasu przyglądać się jaszczurowi, bo na dzień dobry zionął trującym gazem. Połowa drużyny padła po tym ataku, dalsze starcie było dość trudne, ale ostatecznie drużyna zwyciężyła, smok nie będzie już nikogo terroryzował.
 +
 +Wzgórze kaflowe bierze nazwę od ogromnych kamiennych płyt ułożonych na nim. Po przybyciu okazało się że grzybków w okolicy nie ma praktycznie żadnych... poza tymi które były zebrane w porzuconym koszyku, pozostawionym przy jednym z kafli, który okazał się być drzwiami. Wnętrze nie wyglądało zachęcająco, połyskując złowrogo na zielono, ale bohaterowie wiedzeni swoim dobrym sercem postanowili wejść, bo zapewne właściciel koszyka tam w środku zaginął.
 +
 +Ich przypuszczenia tym bardziej się umocniły jak na wejściu natrafili na szkielety, a za nimi Ezren wprowadził swojego sterowanego zombie do kolejnego pomieszczenia, a Norius przyglądał się temu z ciekawością. Zombie przeszedł pomiędzy kolumnami, a drzwi się zatrzasnęły, wraz z Noriuem w środku... A pułapka wystrzeliwała magiczne gwiazdo-noże. Fumbus zakładał ładunek wybuchowy na kamienne drzwi najszybciej jak potrafił, a Norius wewnątrz skakał pomiędzy wystrzałami pułapki. Niestety otwarto wejście moment za późno i umierającego Noriusa wyciągnięto poza zasieg pułapki, aby go odratować.
 +
 +Bez bezpośredniego zagrożenia, po kilku odpoczynkach, Fumbus zdemontował zarówno pułapkę jak i dalsze drzwi, otwierając drogę do ostatniej komnaty grobowca.
 +
 +==== Sesja z dnia 2026-03-23 ====
 +=== opis by Okti ===
 +
 +Po nocnym odpoczynku powietrze było pełne elektryczności i czaru. Okazało się, że wspominane przez Ezrena macki były prawdziwe i w momencie porwały go i jego namiot do innego wymiaru rzeczywistości. Reszta drużyny, po zobaczeniu że maga nie ma jak ratować powróciła do lochu. Wchodząc do ostatniego pokoju drużyny rozwala w pył 2 zombiaki oraz tajemniczy cień. Okazało się, że w środku znajdował się orkowski archeolog z Otari, zbyt straumatyzowany próbą przeżycia szybko uciekł. Po zlootowaniu sarkofagu drużyna znalazła dodatkowy pokój, do którego zresztą weszła. W środku ponownie rozpoczęłą sie walka, jednak nieumarli nie mieli żadnych szans. 
 +
 +Wracając do Otari z grzybami z lochu, Magiloy uradowana przygotowała dwa toniki z kapsaicyny w nagrodę. Na odchodne dowiedzieli się, że kurierka ma dla nich znowu robotę. Grupa posprzedawała graty, Norius ulepszył Scimitar, a Fumbus dowiedział się, że jego nowa figurka myszy to rzeczywiście wielkie pirytowe szczurzysko.
 +
 +==== Sesja z dnia 2026-03-30 ====
 +=== opis by Rzeźnik ===
 +
 +Wesoła drużyna wróciła zwycięsko do miasta. Ponownie Kurierom Szefująca wezwała ich, jako że kuriera szukała, a co czterech muszkieterów, to nie jedna sierota. Bard nasz radośnie przygrywawszy srebnym głosem wynegocjował po 7 złota na głowę, a przyznali, że bezeń by tak złotem nie sypała.
 +
 +Toteż dostali osioła, wóz, ładunek jaki i ruszyli scieżką na północny wschód do wysokich krzaków, co mur gęsty stanowiły. Byli zobaczyli krasnoluda w półpłycie, co ich o niebezpieczeństwa putał, a dziwił się co niemiara, gdy drużynowy wojownik o palących psach i innych demonach i kotowatych opowiadał, gdy ten mostu pilnował. Nizołek się tak skradał, we wszystek stron moch oddać udając, że nadganiać za wozem musiał. Szkoda, że okazji i ukratkiem życia ów krasnoluda nie pozbawił..
 +
 +..Za mostem w osadzie drwali mistrza tęgiego poznali, co im opowiedział, że kucharz mu zaginął i myślał, że ekipa nasza dzielna z odsieczą przybyła.. I namówił.. Osiołka koło balów drewna zostawili i zanim 3 poparzonych w namiocie wypytali, zasadzka się odbyła z krasnoludami i dziwnymi szczurami rudej barwy.. Zaraza.. Ciężka to walka, bo każden nie trafiał, a dopiro magija jakievwygrane przyniosła. Bohatetowije nasze dostali złoto za pomoc i przeszukując ów zabójców krawnoludzich, co by ich drwale nierozkradli, mape znaleźli i podejrzany sztylet, co mocą diabelską ogniem rani.
 +
 +Za mostem znaleźli przejście w zarośniętych krzaczorach, ale w skradaniu niziołek słabo przewodził, bo w zasadzkenna krasnoluda z lampartem wpadli, ale zuchy nasze i z niemi sobie poradzili. Weszli wtem do twierdzy bez dachu i nieudolnie męcząc się z gargulcem, co coś poderwać i gryźć nienpotrafił, poddał się końcem końców i powiedział, że te krasnoludy wynajęte do niszczenia interesów z drewnem wycinki, co w Otari najważnijszym jest zajęciem.
 +
 +Przed nimi jeszcze ostatnia sala, niemnien w fontancie niziołek znalazł pudełko z aktem posiadania i sygnetem, że teraz Lordem tytułować go winni. Jak z tegovcało wyjdą, to i druga po plażowej drewnianej twierdzy murowana dodana będzie do posiadania ichnego.
sesjeck/klopotywotari.1772978468.txt.gz · ostatnio zmienione: przez ck