Narzędzia użytkownika

Narzędzia witryny


sesjeck:klopotywotari

Kłopoty w Otari

Dalsza część Zagrożenia pod Otari.

Po rozwiązaniu sprawy znikających ryb, Tamily zaprosiła wszystkich na wieczór z grami w jej zakładzie za 7 dni. Mając chwilę spokoju bohaterowie zajmują się swoimi sprawami, i po tygodniu spotykają się na progu zakładu rybnego w Otari, który tego wieczoru pełni rolę geekowego bastionu gier i zabaw! Ale może pomiędzy rzutami kości i kartami da się złowić jakąś przygodę?

Przygoda jest serią 3 krótszych epizodów, każdy w innym stylu, będą i lochy, i śledztwo, i eksploracja. Dużo bardziej różnorodne klimaty.

System

Terminy i info

  • Termin następnej sesji: 2 marca 2026
  • Miejsce następnej sesji: w Generatorze
  • Regularność spotkań: co tydzień poniedziałek 19:00-22:30
  • Gdzie koordynowane/metoda kontaktu: kanał #otari na Discord

Gracze i postacie

  • Mistrz gry: Cyber Killer
  • Limit graczy: 4-6
  • Grają:
    • HoMyCK - Ezren, human wizard
    • nygus - Tarin Orben, half-orc champion
    • Rzeźnik - Pickler „Pi” Kai-Smythe, halfling rogue
    • Okti748 - Norius, human fighter
    • miko275 - Fumbus, goblin alchemist
    • Piotr J. - Lem, halfling bard

Zapis wydarzeń z sesji

Downtime 7 dni

  • Lem: Spędził tydzień grając na ulicach Otari swój nowy śpiewany poemat o wielkim smoku w jaskini pod miastem i sprytnym grajku, który uratował wojaków którzy nie dali mu rady, kładąc podwaliny pod klasyczną baśń dla dzieci, która może będzie powtarzana przez całe pokolenia. Zyskał na tym też trochę popularności i nawet na tym zarobił trochę srebrników, żyjąc skromnie.
  • Pickler: Pi zatrudnił się u Olorii jako Adept Mechanik, ponieważ w konwoju do Absalon potrzebny był ktoś od otwierania, zamykania i naprawinia starych zamków skrzyń i skrzyneczek na czas konwoju. Biorąc pod uwagę, że dookoła Absalon'u leży dużo pobojowiskowych kawałków maszyn oblężniczych i innych wojsk chętnych do przejęcia miasta, Pi twierdzi, że tej podstawie Pi zbudował samozaładunkową kuszę! Pomimo początkowych sukcesów, przedostatniego dnia Pi położył sprawy w pracy i kontrakt został rozwiązany, mało komfortowy to był wyjazd.
  • Ezren: Pomagał w biblitece w miejskiej świątyni używając swojej wiedzy akademickiej, za co dostał trochę srebrników.
  • Fumbus: Zarabiał sprzedając miksturki na straganie, miał przy tym przyzwoite sukcesy.
  • Norius: Pomagał u zielarza Abanye kawałek za miastem, ale po paru dniach tak zawalił że kazano mu się zabierać. Wyszedł odgrażając się spaleniem chaty zielarza, ale co się nauczył o alchemii to jego, mimo że oszczędnie mieszkał „pod mostem”.

Sesja z dnia 2026-01-12

opis by Rzeźnik

Żadna historia nie zaczyna się od picia mleka..
Drużyna, a przynajmniej Ci,
co przyjść raczyć byli,
zechcieli gier i piwem popić..
..a dużo się go raczyli..

..Jak w szem i wobec wiadomym,
że pomysł to doborowy,
bo po procentach podpisać..
..kupna akt, acz darmowy.

Odwiedzili Zakład Smitiego,
Któren z kowalstwa słynie..
Na srebrny sztylet zastawę..
..do sakwy pół setki płynie.

Wojownika swego przeciw
Bandyckich planów spryt
Niziołek masz dlań gest..
..i kupił pancerz z płyt.

Szli oni przez las
Acz dzika spotkali..
Pomęczyli, powalczyli,
Bekon pozjadali.

Koniec końców, gdzie ląd się kończy,
Tam i wielkie morze.
Chałupina stoi,
Śmierdzi, choć na dworze.

Wędzarni drzwi podpalone,
Ewa ślimaki ubite..
..Choć kwasem pluły,
Teraz piaskiem kryte…

Co było w chałupie,
Pewno zapytacie..
..o tym się dowiecie
W przyszłości czasie.

Sesja z dnia 2026-01-26

opis by CK

Jeszcze zanim noc zapadła, Pickler postanowił pozwiedzać, mimo że Norius już był gotowy barykadować wybraną szopę. Poszedł pomostowym tarasem, szukając pułapek, aż trafił na miejsce które wyglądało podejrzanie - deski sprawiały wrażenie jakby osłabionych. Niewiele kombinując uznał że odpali pułapkę zdalnie i zaczął ciskać z procy prosto w podłogę przed sobą. Usłyszał to Lem i pobiegł zobaczyć co się dzieje… Widząc kolegą w bezsensownej akcji mordowania płatów drewna powiedział że nic przecież tam nie ma i dziarsko dał krok naprzód. Po chwili obity i obolały znajdował się półtora metra niżej pomiędzy śmieciami i resztami drewna, po tym jak podłoga się pod nim zapadła. No ale przy okazji znalazł piękny sztylet pomiędzy śmieciami, o dziwo nie pordzewiały, jego wiedza o magii pozwoliła mu go zidentyfikować jako sztylet lepszego trafiania.

Słysząc cały ten harmider, reszta drużyny przybiegła z za budynków na pomoc, choć już nie było po co. No ale pomysł znalezienia czegoś fajnego popchnął Noriusa w stronę sterty starych sieci leżących na plaży. W chwili kiedy postnowił trącić śmieci, zauważył na piasku dziwne charakterystyczne ślady insektów, a chwilkę później z pomiędzy sieci wypełzły cztery ogromne wije i ruszły do ataku w obronie swego gniazda. Norius dzielnie machał wszystkimi swoimi mieczami, a pozostali wspierali go z bezpiecznej odległości pomostu i po chwili nie było śladu po wijach, ale w ich gnieździe też nie było śladu po żadnych skarbach. Fumbus tylko zebrał toksyny z ich zębów jadowych i już otworzył główne drzwi, kiedy inni złapali go za metaforyczne fraki i zaciągnęli na odpoczynek.

Norius zabarykadował się w jednej szopie, Lem po prostu zajął drugą bez szczególnych dodatkowych starań, a Fumbus poszedł do wędzarni, tej której spalili drzwi. Pickler natomiast uznał że najlepiej będzie spać w jednym z 2 pomieszczeń po przeciwnej stronie całych zabudowań, gdzie docelowo wyobraża sobie warsztat. Jak pomyślał, tak zrobił, przeskoczył nad dziurą w pomoście, otworzył drzwi i jego oczom ukazał się dużych rozmiarów pokój, ale zamieszkały! Trzy ogromne szczury zaznaczyły granice swojego terytorium akurat na drzwiach, a Pickler bardzo szybko się ewakuował i współdzielił wędzarnię wraz z Fumbusem.

Nie był to koniec przygód tego dnia, bo jak tylko noc zapadła, to do wędzarni coś się zakradło, chwyciło zębiskami Picklera i Fumbusa i przetargało ich solidnie. Norius i Lem niemal przespali całą akcję, a jak się obudzili to Norius musiał jeszcze barykadę rozebrać, a Lem miał o kilka kroków za daleko… Ich towarzysze wyszli ledwo żywi z paszczy dwóch krokodyli jakie przyszły na kolację. Była to cenna lekcja o tym że na noc w nieznanym terenie trzeba zostawiać kogoś na warcie.

Następny dzień zaczął się od leczenia. Miksturki Fumbusa i czary Lema postawiły wszystkich na nogi, i ruszyli do najbliższych drzwi dużej budowli. Trafili do kuchni, z niej prowadziły kolejne trzy wyjścia, więc dzielni herosi oczywiście uwzięli się na te które były w jakiś sposób zabarykadowane, ale jedyne co osiągnęli to uszkodzenie zawiasów, co tym bardziej utrudniło próby ich sforsowania. Zrezygnowani, otworzyli inne, to była spiżarnia, gdzie uwagę Picklera przykuło małe przejście do sąsiedniego pomieszczenia, nie większe niż dla kota, ale było tam kolorowe pióro i lśniąca łuska. Ktoś skojarzył że to przypomina łuskę coatl'a, ale to byłoby dziwne w tym klimacie.

Wyszli kolejnymi drzwiami na ciemny korytarz i tam prosto w pierwsze drzwi, do pomieszczenia które sąsiadowało ze spiżarnią. Norius wparował do środka z uniesioną niebieską pochodnią, a okazało się to być dość zwyczajną sypialnią, choć w misie na toaletce było nasypane pełno liści. Po chwili z tych liści wyskoczył jakiś latający wąż, Norius z wrażenia rzucił w to coś pochodnią, ale chybił, a wąż odezwał się(!) domagając się wyjaśnień kim są i co robią w jego domu. Wąż(yna) miał(a) na imię Olli i uważała się za coatl'a, choć drużyna zidentyfikowała ją jako scalliwing'a, zgodziła się na współdzielenie budynku, nawet pomagając w utrzymaniu porządku, ale pod warunkiem że bohaterowie wykurzą wstrętnego „pajora” który mieszka obok kuchni. Dobiwszy takiego targu, postanowili wziąć się do roboty, Norius jeszcze chciał zabrać swoją pochodnię, która w złośliwy sposób odsuwała się po podłodze jak tylko się schylił i tak za nią się kręcił przez kilka sekund, ku wielkiemu rozbawieniu Olli.

Kolejne pomieszczenie było kolejną sypialnią, tym razem bez lokatora, a następne miało karteczkę przyczepioną na klamce mówiącą, że to pokój Finley'a. Norius przygotował swój pożyczony srebrny sztylet na walkę z duchem, inni też dobyli broni, i wskoczyli do wnętrza. Powietrze było wyraźnie zimne i panowała niebieska poświata, po chwili w kącie duch się objawił, ale nie ruszył do ataku, tylko stał i patrzył na nich w ciszy. Lem próbował zagadać, inni też, bezskutecznie; w końcu Norius jak już miał ten sztylet to postanowił go użyć, zamachnął się na ducha, a duch rozpłynął się w powietrzu, z żalem mówiąc że wszyscy zawsze są tacy niemili. Wróg pokonany, bohaterowie poszli dalej.

Kolejne na liście do sprawdzenia było centralnie ulokowane pomieszczenie. Dwa wejścia, Pickler sprawdził pułapki przy jednym, czysto, otwiera, a w środku z milion malutkich pająków i jeden wielki. Ruszyli do ataku, Norius pobiegł do drugiego wejścia aby oflankować przeciwnika, otworzył drzwi i ruszył szarżą, ale jak tylko zrobił krok, poczuł linkę na swojej szyi, która niemal pozbawiła go głowy(!) w tej krytycznej pomyłce. Ledwo żywy uciekł, a Olli, tym razem bez złośliwości jednym czarem postawiła go w pełni na nogi. Reszta zabiła pająka z dystansu, Olli to skwitowała że pięknie, ale to nie był „pajor”.

W pomieszczeniu znaleźli jeszcze zmumifikowaną ludzką lub elfią rękę z palcami złożonymi w specyficznym geście, a jak się ją wskazało na coś, to można było tym poruszyć, była to ręka maga, kto wie, może być przydatna przy późniejszym remoncie.

A zostało jeszcze parę pomieszczeń do zbadania…

Sesja z dnia 2026-02-23

opis by CK

Po otrząśnięciu się z pajęczyn, bohaterowie ruszyli do dalszej eksploracji. Otworzyli drzwi do pokoju jaki pominęli parę kroków wcześniej, okazał się być biurem. Kasetka z gotówką na wypłaty niestety była pusta, ale pośród wielu starych papierów znaleźli bardzo przydatną torbę lekarską.

Kolejne pomieszczenie wydawało się podejrzane, więc najpierw Norius bardzo nasłuchiwał, potem Pickler szukał pułapek i w końcu otworzyli drzwi aby znowu wpaść w gęste pajęczyny. Na ścianie chwytak na pochodnie był zasłonięty czarnym płótnem, Norius jednym ruchem je zerwał i odsłonił everburning torch, którego blask natychmiast pokazał 3 pajęczaki w dalszej części pomieszczenia, w tym jednego wyjątkowo tłustego (Olli powiedziała że to jest ten „pajor”, którego miała na myśli).

Walka przebiegła zaskakująco bezproblemowo. „Pajor” był tak zauroczony wdziękiem Scalliwing'a, że ani razu nie trafił za wyjątkiem oblepienia pajęczynami, a finałowy cios zadał mu Lem, co na pewno zostanie opisane w pieśniach. Pozostałe pająki też nie wyrządziły nikomu znaczącej krzywdy.

Ostatnie pomieszczenie głównego budynku również zawierało wielkie pająki, z którymi szybko się uporano. Ze skarbów dało się znaleźć dwa srebrne puchary pomiędzy szpargałami za stołem. Wydawałoby się że to koniec, ale Pickler wspomniał że napotkał szczury w przybudówce, więc tam wszyscy się udali.

Jeszcze na krok przed bocznym wyjściem zauważyli że Finley wrócił do swojego pokoju, tym razem udało się zagadać do ducha, który wyjawił że jego marzeniem było zostać poszukiwaczem przygód, jak jego babcia. Niestety utonął na morzu i z marzeń nic nie wyszło dlatego jest tu uwiązany w smutku. Ukrył miecz swojej babci, ale jak bohaterowie obiecali że użyją go do epickiej walki z potworami, wyjawił gdzie go ukrył. Magiczne ostrze tym razem trafiło do Noriusa, „Sparkblade” poza tym że jest piękny, ostry i wykonany z zimnego żelaza, to wali piorunami na dystans. Finley rozpłynął się w powietrzu i chyba nigdy już nie wróci.

Szczury czekały już w wejściu jak tylko nowi właściciele przeskoczyli do sąsiedniego budynku, niby tylko trzy, ale za to jak gryzły! Nawet Norius poważnie oberwał, a przez dziurę w ścianie dochodziły kolejne. Było to męczące starcie, mimo słabych przeciwników, ich ilość skutecznie nadgryzła (pun intended) zbroje (i pewność siebie) bohaterów. Oczyszczone dwa magazyny zawierały narzędzia i drewno które na pewno przyda się przy remoncie całego budynku.

Podsumowując, potwory wybite, sprawy ducha załatwione, Olli przyjaźnie pozostaje w bazie i będzie doglądać dobytku. Pickler chce zarejestrować ekipę jako gildię poszukiwaczy przygód i wymyśla co rusz nowe nazwy, a reszta przewraca oczami jak je słyszy. Wszyscy wrócili do Otari, pogadali z Tamily i dopięli biurokrację, oddali pożyczony sztylet i odpoczywają przed kolejnymi przygodami.

Downtime 7 dni

  • Renowacja bazy wymaga 10 sukcesów na crafting DC18 (crit liczony jako 2 sukcesy), przy testach raz dziennie per postać. Po renowacji będzie można deklarować mieszkanie tam, bez ponoszenia kosztów.

Sesja z dnia 2026-03-02

opis by Rzeźnik (niekompletny)

Z Dziennika Sierżanta Garret'a: Dzienną porą przed południem wyszło bramą na trasę na Absalon 2 niziołków, 1 goblin i 1 człek. Mówili, że po paczki zaginione dla Pani Olori, co Usługi Kurierskie prowadzi. Wcześniej podobno informacyj szukali u Mistrza Ziół i u Mistrza Klortego. O Centaurów pytali.

(Inna strona)

Nocną porą, koło północy, szło 2 niziołków, 1 goblin i 1 człek. Weszli północną bramą od drogi na Absalon. Obici po walce mocno. Mówili, że paczki zaginione mieli przynieść, co podobno Pani Oloria wie, ale nie nieśli, bo ich psy wielkie na farmie pobiły. Jeden się palił wedle ich historyj.

Sprawdzić, czy w paczkach jakich grzybów albo innszych substancyj zakazanych nie wnieśli.

opis by CK

Oloria Gallentine zgłasza się do bohaterów (via posłaniec) że potrzebuje pomocy, jedna z jej kurierek, centaur o imieniu Narala, nie dotarła na czas z przesyłkami. Miała nadjechać z Granary Road od strony Absalomu, ale spóźnia się już parę dni. Miała mieć 3 przesyłki, dla browarniczki Magiloy, szefa zmiany w tartaku Klorte Hengusa i zielarza Abanye Nianna. Zgodzili się pomóc, mimo że jedyną zapłatą jaką dostaną będzie tyle ile adresaci mieli zapłacić za przesyłki. Poszli do wszystkich adresatów, Magiloy oczekuje szczególnie pikantnych papryczek, Klorte nie wie co ma przyjść, ale to od jego kumpla z areny w Absalom, a Abanye…

A Abanye był właśnie atakowany w swoim domu przez parę śmierdzio-zielsk, z którymi bohaterowie się rozprawili. Po walce w rozmowie wyszło że jego przesyłka ma zawierać różne zioła. W sumie wszystkie przesyłki są warte kilkanaście sztuk złota, nie za wiele aby podejrzewać rabunek, ale nie da się tego wykluczyć.

Ruszyli na Granay road i po czasie jak mijali podmiejskie farmy, natrafili na farmera (Henk) czekającego na swoją znajomą (Jala), która poszła do jego sąsiadki (Lavinia) w sprawie ostatnich podpaleń jakie miały miejsce w okolicy. Poprosił żeby bohaterowie zerknęli co tam się dzieje, bo to raptem kwadrans drogi, a nie ma jej już godzinę, a skoro i tak idą w tamtym kierunku to mogą ją ponaglić. Boahterowie trafili na farmę Lavini, gdzie napotkali ognistego ogara w towarzystwie dwóch wilków. Niemal polegli w walce z nimi, Fumbus nie tylko niemal (ale Lem go odratował), ale wyszli z tego zwycięsko. Kobiety schowały się w oborze i były wdzięczne za ratunek.

Bohaterowie musieli przekimać na farmie, aby się podleczyć, a później wrócili do Otari, aby zdać relację towarzyszom.

Sesja z dnia 2026-03-09

opis by Miko275

Po walce z płonącym wilkiem i jego watahą, bohaterowie kontynuowali poszukiwania zaginionej kurierki. Wyruszyli więc w kierunku Absalomu drogą którą powinna była przebiec Narala. Na drodze napotkali kamienną figurę. Wyglądała jak centaur, lecz z kilkoma odłupanymi kawałkami. Zanim drużyna mogła przyjrzeć się bliżej posągowi z krzaków wyskoczył jaszczurzy potwór. Okazał się on być bazyliszkiem. Bohaterom udało się nie podzielić losu spetryfikowanego centaura i sprawnie poradzili sobie z ubiciem gada. Po tym jak jeden z bohaterów przypomniał sobie o tym, że krew bazyliszka jest w stanie przywrócić skamieniałą ofiarę do życia, bohaterowie szybko polali posąg krwią. Dla kurierki było już jednak za późno.

Skradając się dalej drogą, drużyna natrafiła na grupkę młodych smoków koboldów. W ich rękach znajdowały się przesyłki które ukradli kurierce. Bohaterowie otoczyli złodziejaszków gdy ci kłócili się o podział łupów. Nie stanowili oni większego wyzwania, koniec końców wszystkie 3 koboldy poległy w wybuchu bomby Fumbusa.

Odzyskawszy paczki, bohaterowie wrócili do Otari. Przekazali smutne wieści Olorii oraz przesyłki ich adresatom, przy okazji terroryzując wszystkich wokół odciętą głową bazyliszka. Od Klorte’go usłyszeli, że pola rolników nie były jedynymi celami podpalaczy. Ktoś w nocy próbował zapalić ogień w pobliżu spływu transportującego drewno do tartaku.

Po oddaniu wszystkich przesyłek, drużyna zaczaiła się w krzakach nieopodal spływu, idąc za przykładem Picklera. Udało im się złapać niedoszłego arsonistę w akcji. Był nim bugbear w towarzystwie dwóch hellhoundów. Tym razem walka poszukiwaczy przygód z płonącymi ogarami wyszła nieco lepiej. Chociaż momentami było blisko, a sama drużyna wyszła z całej sprawy z osmalonymi twarzami to udało im się zwyciężyć bez ofiar ani ciężko rannych. Klorte nie był do końca zadowolony, licząc że uda się złapać podpalacza żywcem. Niemniej jednak, w ramach zapłaty oddał im swój toporek, licząc że naszym bohaterom przyda się bardziej niż wisząc na jego ścianie.

sesjeck/klopotywotari.txt · ostatnio zmienione: przez ck