| Poprzednia rewizja po obu stronachPoprzednia wersjaNowa wersja | Poprzednia wersja |
| sesjeck:klopotywotari [2026/05/27 20:01] – [Sesja z dnia 2026-05-25] rzeznik | sesjeck:klopotywotari [2026/06/02 08:00] (aktualna) – opis sesji ck |
|---|
| ===== Terminy i info ===== | ===== Terminy i info ===== |
| |
| * **Termin następnej sesji:** 4 maja 2026 | * **Termin następnej sesji:** zakończone |
| * **Miejsce następnej sesji:** w [[https://maps.app.goo.gl/WHzkVN4fG9YFH61s5|Generatorze]] | * **Miejsce następnej sesji:** w [[https://maps.app.goo.gl/WHzkVN4fG9YFH61s5|Generatorze]] |
| * **Regularność spotkań:** co tydzień poniedziałek 19:00-22:30 | * **Regularność spotkań:** co tydzień poniedziałek 19:00-22:30 |
| |
| ==== Sesja z dnia 2026-05-25 ==== | ==== Sesja z dnia 2026-05-25 ==== |
| === opis by Rzeznik === | === opis by Rzeźnik === |
| | |
| | Nasi bohaterowie nie przemieścili się za daleko. Zabarykadowali drzwi czterema gigatruchłami powalonych przeciwników, a zespołowy 'żyd' pozbierał ich wielkie topory (//Gdzie on to trzyma?!//). Po tak bezpiecznym obozowisku w korytarzu po prawej z wielką ziejącą dziurą na środku komnaty poszli spać. Wtem, gdy wszyscy spokojnie spali, 'macki się wydarzyły', jak to zazwyczaj Ezren opisuje. Nasz dzielny woj oddzielił się od oddziału, bo portal go pochłonął, a portalu macki też gnoma złapały, gdy on się swoich bomb zamiast kolegów trzymał, toteż ich zostawiając i księgę czarów gubiąc. |
| | |
| | Chwilę to trwało, a kolejny portal się otworzył nad dziurą, ale z niej wypadł nasz szanowny Bard oraz nasz paladyn o niezdrowym pociągu do głowni miecza. Ostatniem się gzymsu złapali i wciągnęli, zanim otchłań 30-tu stup by ich pochłonęła. Razem doobozowali noc.. Dzień.. W sumie w lochu dnia pora to żadna różnica w oświetleniu pochodni. |
| | |
| | Ruszyli dzielnie zatem po odespaniu do kolejnego pomieszczenia na północ, gdzie po pokonaniu dwóch wielich sowowatych i komentarzy o kulistych bobkach wielkości kul armatnich ruszyli najdzielniejsi z niziołków przez podwójny wiatrołap do kolejnej sali, która yroną pewno niegdyś była. |
| | |
| | Tam poznali mrocznych trzech, co na potworów matki chwały robią krwawe rytuały, aż psu trzecie oko wyrosło. Zaprzyjaźnił się z bardem, gdy wielkolud próbował złodziejaszka rozszarpać. Wkroczyli zatem paladyn i mag i dzielnie stanęli w korytarzu, tak wązkim, że bydle ani kundel nawet nie weszli. Z odległości magiją, czasem bełtem.. Łotrzyk nawet miecza dobył, co jak byk efektywne, bo co prawdę nie wiedzą, a i nie próbowali sobie przypomnieć, że Zimna Stal dla potworów zimnym truchłem się kończy. Zanim dyskusje opadły, już Pickler ruszył przeszukiwać i zbierać towar na Rynek w Otari, co by dobrych ludzi w barterze wspomóc.. Przecie nie z chciwości... |
| | |
| | Znaleźli nasi bohaterowie zakrwawione szaty proste i Złoty Słoneczny Dysk Amuletu, co znaczy.. Za późno, panowie, za późno. Ezren wyciął delikatnie mówiącemu ogarowi trzecie oko z czoła i zastanawia się, czy pierw rytuał na krwawym ołtarzu, czy dać niziołkom boczne niwy przeszukać, a dwie zostały nie tkniętne. |
| | |
| | ==== Sesja z dnia 2026-06-02 ==== |
| | === opis by CK === |
| | |
| | Ezren został znowu wciągnięty przez macko-portal, ekipa odpoczęła, i postanowiła sprawdzić pozostałe pomieszczenia lochu. Na początek poszli na lewo od głównego korytarza, Pickler skradając się uchylił drzwi, zobaczył długie pomieszczenie, na podłodze pióra, a w oddali 2 ptakowate humanoidy. Zamknął drzwi, podeszli do drugich drzwi, aby móc uderzyć z doskoku. To nawet się udało, ale harpie okazały się być twardsze niż na to wyglądały i dość długo zajęła ta potyczka. |
| | |
| | Ekipa znowu odpoczęła, wyleczyła rany i poszła na prawo od ołtarza, licząc na mniejszych wrogów z racji węższych drzwi. Za drzwiami był dzik w małej zagrodzie i zielonoskóra wielka maszkara, która ledwo zmieściłaby się w przejściu. Wielka potwora wygłosiła krótką przemowę (nadzwyczaj inteligentnie jak na to czego można by się spodziewać) o tym że ludzkie cywilizacje upadną, po czym ruszyła do ataku, próbując się przecisnąć do pomieszczenia z ołtarzem, ale Pickler był tak nieustępliwy że nie dało się go wypchnąć z przejścia. Pozostało machanie łapami z drugiej strony przejścia, podczas gdy dzik zaszarżował i nie trafił, zginął raniony przez Tarina, trollica rykęła wściekle i skupiła wszystkie swoje ataki na mordercy jej pupilka. Mimo wszystko nie było to trudne starcie i zaraz po tym ekipa ruszyła do ostatniego pokoju lochu. |
| |
| Nasi bohaterowie nie przemieścili się za daleko. Zabarykadowali drzwi cztrema gigatruchłami powalonych przeciwników, a zespołowy 'żyd' pozbieral ich wielkie topory ('Gdzie on to trzyma?!). Po tak bezpiecznym obozowisku w korytarzu po prawej z wielką ziejącą dziurą na środku komnaty poszli spać. Wtem, gdy wszyscy spokojnie spali, 'macki się wydarzyły', jak to zazwyzaj Ezriel opisuje. Nasz dzielny woj oddzielił się od oddziału, bo portal go pochłonął, a portalu macki też gnoma złapały, gdy on się swoich bomb zamiast kolegów trzymał, toteż ich zostawiając i księgę czarów gubiąc. | Krótki korytarzyk, bez pułapek i niewielki składzik zawalony meblami i skrzyniami. Pickler skradał się, ale jak zobaczył że wrogów nie ma, a jest tona gratów do zebrania to jego druga natura wzięła górę i zaczął przeglądać wszystko po kolei (oficjalnie szukał pułapek, ale wiadomo o co chodzi...). I tak przeglądał aż zauważył że od jednej skrzyni jego lepkie ręce, niezbyt chcą się odkleić. Tym bardziej się zdziwił kiedy skrzynka otworzyła paszczę pełną zębów i wystawiła macki! Wszyscy ruszyli mu na pomoc, podczas gdy za jego plecami kamienna figurka się poruszyła i też go zaatakowała. Była to ciężka bitwa, Pickler i Tarin byli wielokrotnie na skraju śmierci, broń ciągle utykała na mimiku, gargulec swoje dokładał, ciasno że nie ma jak manewrować, a do tego nie wyleczyli się i nie odnowili czarów po potyczce z trollicą... |
| |
| Chwilę to trwało, a kolejny portal się otworzył nad dziurą, ale z niej wypadł nasz szanowny Mag Ezriel, a wraz z nim Bard wrócił oraz nasz palladyn o niezdrowym pociągu do głowni miecza. Ostatniem się gzymsu złapali i wciągneli, zamin otchłań 30-tu stup by ich pochłoneła. Razem doobozowali noc.. Dzień.. W sumie w lochu dnia pora to żadna różnica w oświetleniu pochodni. | Finalnie to bohaterowie wyszli z tego cało, znaleźli fajne fanty w pomieszczeniu i po tym szybko ruszyli z powrotem do Otari. Tam wbiegli do świątyni, znaleźli Vandy i opowiedzieli o całej wyprawie, oddali jej koło słońca (sun wheel) na którym jej zależało, ale obiecała że je im zwróci jak skończy rozpracowywać metodę jak skonstruować ich więcej. Podziękowała też za odkrycie losów poprzednich bohaterów i zindentyfikowała magiczne przedmioty jakie zabrali z lochu. |
| |
| Ruszyli dzielnie zatem po odespaniu do kolejnego pomieszczenia na północ, gdzie po pokonaniu dwóch wielich sowowatych i komentarxy o kulistych bobkach wielkości kul armatnich ruszyli najdzielniejsi z niziołków prsez podwójny wiatrołap do kolejnej sali, która yroną pewno niedyś była. | Po tym wszystkim herosi wyszli na ulicę, patrząc na promienie zachodzącego słońca... |
| |
| Tam poznali morcznych trzech, co na potworów matki chwały robią krwawe rytuały, aż psu trzecie oko wyrosło. Zaprzyjaźnił się z bardem, gdy wielkolud próbował złodziejaszka rozszarpać. Wkroczyli zatem palladyn i mag i dzielnie stanęli w korytarzu, tak wązkim, że bydle ani kundel nawet nie weszli. Z odległości magiją, czasem bełtem.. Łotrzyk nawet miecza dobył, co byk efektywne, bo co prawdę nie wiedzą, a nie próbowali sobie przypomnieć, że Zimna Stal dla potworów zimnym truchłem się kończy. Zanim dyskusje opadły, już Pickler ruszył przeszukiwać i zbierać towar na Rynek w Otari, coby dobrych ludzi w barterze wspomóc.. Przecie nie z chciwości... | //Koniec// |
| |
| Znaleźli nasi bohaterowie zakrwawione szaty proste i Złoty Słoneczny Dysk Amuletu, co znaczy.. Za późno, panowie, za późno. | |