Narzędzia użytkownika

Narzędzia witryny


sesjeck:klopotywotari

Różnice

Różnice między wybraną wersją a wersją aktualną.

Odnośnik do tego porównania

Poprzednia rewizja po obu stronachPoprzednia wersja
Nowa wersja
Poprzednia wersja
sesjeck:klopotywotari [2026/03/08 14:07] – opis sesji wip cksesjeck:klopotywotari [2026/06/02 08:00] (aktualna) – opis sesji ck
Linia 17: Linia 17:
 ===== Terminy i info ===== ===== Terminy i info =====
  
-  * **Termin następnej sesji:** 2 marca 2026+  * **Termin następnej sesji:** zakończone
   * **Miejsce następnej sesji:** w [[https://maps.app.goo.gl/WHzkVN4fG9YFH61s5|Generatorze]]   * **Miejsce następnej sesji:** w [[https://maps.app.goo.gl/WHzkVN4fG9YFH61s5|Generatorze]]
   * **Regularność spotkań:** co tydzień poniedziałek 19:00-22:30   * **Regularność spotkań:** co tydzień poniedziałek 19:00-22:30
Linia 147: Linia 147:
 === opis by CK === === opis by CK ===
  
-Olloria Gallentine zgłasza się do bohaterów (via posłaniec) że potrzebuje pomocy, jedna z jej kurierek, centaur o imieniu Narala, nie dotarła na czas z przesyłkami. Miała nadjechać z Granary Road od strony Absalomu, ale spóźnia się już parę dni. Miała mieć 3 przesyłki, dla browarniczki Magiloy, +Oloria Gallentine zgłasza się do bohaterów (via posłaniec) że potrzebuje pomocy, jedna z jej kurierek, centaur o imieniu Narala, nie dotarła na czas z przesyłkami. Miała nadjechać z Granary Road od strony Absalomu, ale spóźnia się już parę dni. Miała mieć 3 przesyłki, dla browarniczki Magiloy, szefa zmiany w tartaku Klorte Hengusa i zielarza Abanye Nianna. Zgodzili się pomóc, mimo że jedyną zapłatą jaką dostaną będzie tyle ile adresaci mieli zapłacić za przesyłki. Poszli do wszystkich adresatów, Magiloy oczekuje szczególnie pikantnych papryczek, Klorte nie wie co ma przyjść, ale to od jego kumpla z areny w Absalom, a Abanye... 
 + 
 +A Abanye był właśnie atakowany w swoim domu przez parę śmierdzio-zielsk, z którymi bohaterowie się rozprawili. Po walce w rozmowie wyszło że jego przesyłka ma zawierać różne zioła. W sumie wszystkie przesyłki są warte kilkanaście sztuk złota, nie za wiele aby podejrzewać rabunek, ale nie da się tego wykluczyć. 
 + 
 +Ruszyli na Granay road i po czasie jak mijali podmiejskie farmy, natrafili na farmera (Henk) czekającego na swoją znajomą (Jala), która poszła do jego sąsiadki (Lavinia) w sprawie ostatnich podpaleń jakie miały miejsce w okolicy. Poprosił żeby bohaterowie zerknęli co tam się dzieje, bo to raptem kwadrans drogi, a nie ma jej już godzinę, a skoro i tak idą w tamtym kierunku to mogą ją ponaglić. Boahterowie trafili na farmę Lavini, gdzie napotkali ognistego ogara w towarzystwie dwóch wilków. Niemal polegli w walce z nimi, Fumbus nie tylko niemal (ale Lem go odratował), ale wyszli z tego zwycięsko. Kobiety schowały się w oborze i były wdzięczne za ratunek. 
 + 
 +Bohaterowie musieli przekimać na farmie, aby się podleczyć, a później wrócili do Otari, aby zdać relację towarzyszom. 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-03-09 ==== 
 +=== opis by Miko275 === 
 + 
 +Po walce z płonącym wilkiem i jego watahą, bohaterowie kontynuowali poszukiwania zaginionej kurierki. Wyruszyli więc w kierunku Absalomu drogą którą powinna była przebiec Narala. Na drodze napotkali kamienną figurę. Wyglądała jak centaur, lecz z kilkoma odłupanymi kawałkami. Zanim drużyna mogła przyjrzeć się bliżej posągowi z krzaków wyskoczył jaszczurzy potwór. Okazał się on być bazyliszkiem. Bohaterom udało się nie podzielić losu spetryfikowanego centaura i sprawnie poradzili sobie z ubiciem gada. Po tym jak jeden z bohaterów przypomniał sobie o tym, że krew bazyliszka jest w stanie przywrócić skamieniałą ofiarę do życia, bohaterowie szybko polali posąg krwią. Dla kurierki było już jednak za późno.  
 + 
 +Skradając się dalej drogą, drużyna natrafiła na grupkę młodych smoków koboldów. W ich rękach znajdowały się przesyłki które ukradli kurierce. Bohaterowie otoczyli złodziejaszków gdy ci kłócili się o podział łupów. Nie stanowili oni większego wyzwania, koniec końców wszystkie 3 koboldy poległy w wybuchu bomby Fumbusa.  
 + 
 +Odzyskawszy paczki, bohaterowie wrócili do Otari. Przekazali smutne wieści Olorii oraz przesyłki ich adresatom, przy okazji terroryzując wszystkich wokół odciętą głową bazyliszka. 
 +Od Klorte’go usłyszeli, że pola rolników nie były jedynymi celami podpalaczy. Ktoś w nocy próbował zapalić ogień w pobliżu spływu transportującego drewno do tartaku. 
 +  
 +Po oddaniu wszystkich przesyłek, drużyna zaczaiła się w krzakach nieopodal spływu, idąc za przykładem Picklera. Udało im się złapać niedoszłego arsonistę w akcji. Był nim bugbear w towarzystwie dwóch hellhoundów. Tym razem walka poszukiwaczy przygód z płonącymi ogarami wyszła nieco lepiej. Chociaż momentami było blisko, a sama drużyna wyszła z całej sprawy z osmalonymi twarzami to udało im się zwyciężyć bez ofiar ani ciężko rannych. Klorte nie był do końca zadowolony, licząc że uda się złapać podpalacza żywcem. Niemniej jednak, w ramach zapłaty oddał im swój toporek, licząc że naszym bohaterom przyda się bardziej niż wisząc na jego ścianie. 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-03-16 ==== 
 +=== opis by CK === 
 + 
 +O poranku ekipa spotkała Ezrena w karczmie, który bełkotał coś o mackach, dłuższą chwilę zajęło aby przekazać mu streszczenie ostatnich wydarzeń, ale finalnie wszyscy ruszyli w kierunku wzgórza kaflowego, aby znaleźć grzyby dla Magiloy, której dzień wcześniej oddali paczkę. 
 + 
 +Wędrówka minęłaby bezproblemowo, gdyby nie para koboldów, która zatrzymała bohaterów żądając zapłaty za przejście. Lem wyczuł od nich specyficzny zapach ryb, ale pewny siebie Norius ruszył do ataku. Jeden z koboldów zagwizdał, niby nic się nie wydarzyło, ale parę chwil później pośrodku ścieżki wylądował smok. Ten sam przed którym uciekli parę tygodni wcześniej, wykarmiony rybami, trochę urósł, ale nie było czasu przyglądać się jaszczurowi, bo na dzień dobry zionął trującym gazem. Połowa drużyny padła po tym ataku, dalsze starcie było dość trudne, ale ostatecznie drużyna zwyciężyła, smok nie będzie już nikogo terroryzował. 
 + 
 +Wzgórze kaflowe bierze nazwę od ogromnych kamiennych płyt ułożonych na nim. Po przybyciu okazało się że grzybków w okolicy nie ma praktycznie żadnych... poza tymi które były zebrane w porzuconym koszyku, pozostawionym przy jednym z kafli, który okazał się być drzwiami. Wnętrze nie wyglądało zachęcająco, połyskując złowrogo na zielono, ale bohaterowie wiedzeni swoim dobrym sercem postanowili wejść, bo zapewne właściciel koszyka tam w środku zaginął. 
 + 
 +Ich przypuszczenia tym bardziej się umocniły jak na wejściu natrafili na szkielety, a za nimi Ezren wprowadził swojego sterowanego zombie do kolejnego pomieszczenia, a Norius przyglądał się temu z ciekawością. Zombie przeszedł pomiędzy kolumnami, a drzwi się zatrzasnęły, wraz z Noriuem w środku... A pułapka wystrzeliwała magiczne gwiazdo-noże. Fumbus zakładał ładunek wybuchowy na kamienne drzwi najszybciej jak potrafił, a Norius wewnątrz skakał pomiędzy wystrzałami pułapki. Niestety otwarto wejście moment za późno i umierającego Noriusa wyciągnięto poza zasieg pułapki, aby go odratować. 
 + 
 +Bez bezpośredniego zagrożenia, po kilku odpoczynkach, Fumbus zdemontował zarówno pułapkę jak i dalsze drzwi, otwierając drogę do ostatniej komnaty grobowca. 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-03-23 ==== 
 +=== opis by Okti === 
 + 
 +Po nocnym odpoczynku powietrze było pełne elektryczności i czaru. Okazało się, że wspominane przez Ezrena macki były prawdziwe i w momencie porwały go i jego namiot do innego wymiaru rzeczywistości. Reszta drużyny, po zobaczeniu że maga nie ma jak ratować powróciła do lochu. Wchodząc do ostatniego pokoju drużyny rozwala w pył 2 zombiaki oraz tajemniczy cień. Okazało się, że w środku znajdował się orkowski archeolog z Otari, zbyt straumatyzowany próbą przeżycia szybko uciekł. Po zlootowaniu sarkofagu drużyna znalazła dodatkowy pokój, do którego zresztą weszła. W środku ponownie rozpoczęłą sie walka, jednak nieumarli nie mieli żadnych szans.  
 + 
 +Wracając do Otari z grzybami z lochu, Magiloy uradowana przygotowała dwa toniki z kapsaicyny w nagrodę. Na odchodne dowiedzieli się, że kurierka ma dla nich znowu robotę. Grupa posprzedawała graty, Norius ulepszył Scimitar, a Fumbus dowiedział się, że jego nowa figurka myszy to rzeczywiście wielkie pirytowe szczurzysko. 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-03-30 ==== 
 +=== opis by Rzeźnik === 
 + 
 +Wesoła drużyna wróciła zwycięsko do miasta. Ponownie Kurierom Szefująca wezwała ich, jako że kuriera szukała, a co czterech muszkieterów, to nie jedna sierota. Bard nasz radośnie przygrywawszy srebnym głosem wynegocjował po 7 złota na głowę, a przyznali, że bezeń by tak złotem nie sypała. 
 + 
 +Toteż dostali osioła, wóz, ładunek jaki i ruszyli scieżką na północny wschód do wysokich krzaków, co mur gęsty stanowiły. Byli zobaczyli krasnoluda w półpłycie, co ich o niebezpieczeństwa putał, a dziwił się co niemiara, gdy drużynowy wojownik o palących psach i innych demonach i kotowatych opowiadał, gdy ten mostu pilnował. Nizołek się tak skradał, we wszystek stron moch oddać udając, że nadganiać za wozem musiał. Szkoda, że okazji i ukratkiem życia ów krasnoluda nie pozbawił.. 
 + 
 +..Za mostem w osadzie drwali mistrza tęgiego poznali, co im opowiedział, że kucharz mu zaginął i myślał, że ekipa nasza dzielna z odsieczą przybyła.. I namówił.. Osiołka koło balów drewna zostawili i zanim 3 poparzonych w namiocie wypytali, zasadzka się odbyła z krasnoludami i dziwnymi szczurami rudej barwy.. Zaraza.. Ciężka to walka, bo każden nie trafiał, a dopiro magija jakievwygrane przyniosła. Bohatetowije nasze dostali złoto za pomoc i przeszukując ów zabójców krawnoludzich, co by ich drwale nierozkradli, mape znaleźli i podejrzany sztylet, co mocą diabelską ogniem rani. 
 + 
 +Za mostem znaleźli przejście w zarośniętych krzaczorach, ale w skradaniu niziołek słabo przewodził, bo w zasadzkenna krasnoluda z lampartem wpadli, ale zuchy nasze i z niemi sobie poradzili. Weszli wtem do twierdzy bez dachu i nieudolnie męcząc się z gargulcem, co coś poderwać i gryźć nie potrafił, poddał się końcem końców i powiedział, że te krasnoludy wynajęte do niszczenia interesów z drewnem wycinki, co w Otari najważnijszym jest zajęciem. 
 + 
 +Przed nimi jeszcze ostatnia sala, niemnien w fontancie niziołek znalazł pudełko z aktem posiadania i sygnetem, że teraz Lordem tytułować go winni. Jak z tegovcało wyjdą, to i druga po plażowej drewnianej twierdzy murowana dodana będzie do posiadania ichnego. 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-04-13 ==== 
 +=== opis by CK === 
 + 
 +Ostatni krasnolud siedział w twierdzy, bawiąc się swoimi kościami... Konkretnie szkieletami, zaangażowany mag nekromanta, wierzący że powstanie z umarłych jako licz. Powstał, ale jako kolejny szkielet. Drużyna szybko się z tym wszystkim rozprawiła i zaczęła przeszukiwać pomieszczenie. Poza pentagramem, gdzie może były przyzywane piekielne istoty, i notatkami o nekromancji, znaleźli list z pogróżkami. Autor "ostrzegał" krasnoludy aby nie tykali się istot przynależnych matce wszystkich potworów (Lamashtu). 
 + 
 +Po powrocie do Otari, w biurze kurierskim spotkali właścicielkę lokalnego przemysłu drewnego, ta podziękowała im za pomoc i zapewniła o tym że ma u nich dług wdzięczności. 
 + 
 +==== Downtime 7 dni ==== 
 + 
 +Minął tydzień, Pickler wraz z lekką pomocą Fumbusa odremontowali chatę na plaży, a pozostali zarobili trochę grosza. Norius do tego posprzątał zameczek po krasnoludach i zamierza tam mieszkać. Po tym dostali wiadomość, zaproszenie na herbatkę do biblioteki. 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-04-13 c.d. ==== 
 +=== opis by CK === 
 + 
 +Vandy Banderdash, bibliotekarka i kapłanka Sarenrae, po krótkiej gadce o głupotach przeszła do sprawy o jaką jej chodziło. Kilka miesięcy temu, championka Thilda wraz z kompanami badała w okolicy miasteczka sprawę domniemanego kultu Lamashtu. Mieli nawet pewne sukcesy, o których informowała bibliotekę w listach, ale po tym jak namierzyli już prawdopodobną lokację kultystów, słuch o ekipie przepadł. Całość wydarzyła się kiedy Vandy była poza miastem i dopiero teraz natrafiła na zapiski tej wyprawy. 
 + 
 +Chodzi o to aby bohaterowie odszukali tamtą drużynę, lub to co z nich zostało, odzyskali pewien artefakt który miał jeden z jej członków - dysk słoneczny, i oczywiście wrócili cało i zdrowo, może przy okazji niszcząc kultystów jeśli faktycznie jacyś jeszcze są. Drużyna przyjęła propozycję i następnego dnia ruszyli w drogę, kierując się niejasnymi notatkami jakie otrzymali. Szli na północny wschód, w stronę góry Kortos, aż na wyżynie napotkali grupę orków. 
 + 
 +Orki ryknęły okrzykiem bojowym i ruszyły do walki. Nie była to trywialna potyczka z racji otwartego terenu, ale bohaterowie zwyciężyli. Już jak Norius miał zadać ostateczny cios, ostatniemu z wrogów, ten krzyknął prosząc o litość... 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-05-11 ==== 
 +=== opis by CK === 
 + 
 +Norius był litościwy tym razem i pozwolił orkowi zachować życie, nawet udzielił mu pierwszej pomocy. Bohaterowie wypytali go o co mogli, dowiedzieli się że jest jakiś mocarz, który zbiera armię w tym rejonie, i aby dołączyć trzeba przejść "próbę pięciu bestii". Po tym ork się oddalił, leczyć rany i szukać zarobku gdzie indziej. 
 + 
 +Chwilę po tym, na niebie otworzył się magiczny portal i wyrzucił Ezrena na łąkę, a wciągnął Lema. Ezren znowu bełkotał nieskładnie o tym co widział po drugiej stronie i zaczęli tak iść wszyscy w stronę klifu w oddali, bo tak wynikało z notatek Thildy. Ezren i Pi byli zbyt zagadani, ale Norius i Fumbus zauważyli że powietrze subtelnie faluje przed nimi, niestety ich uwagi zostały zignorowane przez towarzyszy. Kilka kroków dalej znaleźli się, ku swojemu ogromnemu przerażeniu, w jakimś odmiennym miejscu. Wyglądało jak z koszmarów, kolce wystrzeliwały z gleby, doły zapadały się niemal pod nogami, nic nie miało sensu. Pi i Fumbus tak bardzo się tym przejęli, że ich umysły się poddały i padli umierający, a Ezren i Norius też byli roztrzęsieni. Norius rzucił się leczyć towarzyszy, a Ezren przyglądał się temu co widzi, będąc pewnym że to jakiś rodzaj iluzji. Po paru chwilach dał radę rozproszyć iluzję choć na jakiś czas, a Norius postawił resztę na nogi i biegiem uciekli z obszaru pułapki. 
 + 
 +Ściana klifu okazała się być znacznie wyższa niż początkowo się wydawała, Pickler w moment zidentyfikował zamaskowane drzwi za kurtyną z bluszczu. Były solidne i kamienne, a obok w ścianie był panel 5x5 kamiennych przycisków. To była ta próba pięciu bestii, zagadka logiczna, która została rozwiązana momentalnie i wrota zaczęły się otwierać... 
 + 
 +...i otwierać... i otwierać... i otwierać... Trwało to na tyle długo że Pickler postanowił podleczyć rany w miedzy czasie. Zobaczyli dość szeroki korytarz prowadzący w głąb skały, ledwo oświetlony garstką pochodni dalej w głębi. Złodziej od razu zaczął szukać pułapek, tym bardziej że zauważył przypalone ślady na ścianach, i znalazł dość śmiercionośny mechanizm na skrzyżowaniu korytarzy. Zabrał się do rozbrajania, ale reszta nie miała na tyle cierpliwości. 
 + 
 +Norius od razu ruszył w odnogę prowadzącą do jakiegoś rodzaju klatek z zardzewiałym zamkiem. Jednym ciosem rozwalił blokadę i wszedł do środka, a wtedy rzuciła się na niego garść koboldów. Walka nie trwała długo, po czym Pi wrócił do demontażu pułapki. Po przeciwnej stronie skrzyżowania były drewniane drzwi,  Norius chciał je rozwalić, a Pickler otwierać zamek. Norius był szybszy, przywalił tak tasakiem że ten został w drzwiach, które swobodnie się uchyliły, gdyż nie były wcale zamknięte. 
 + 
 +To co zobaczyli za drzwiami przyprawiło ich o chęć ucieczki, cztery wielkie ogry podniosły się ze swoich leżanek i ruszyły do ataku, nie mieszcząc się w drzwiach. To starcie było poważniejsze i bohaterowie sięgnęli dość mocno do swojego arsenału aby wyjść z tego zwycięsko, na szczęście bez większych strat. Po tym zabarykadowali drzwi i poszli na spoczynek w pokoju ogrów, zostawiając jednak warty. 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-05-25 ==== 
 +=== opis by Rzeźnik === 
 + 
 +Nasi bohaterowie nie przemieścili się za daleko. Zabarykadowali drzwi czterema gigatruchłami powalonych przeciwników, a zespołowy 'żyd' pozbierał ich wielkie topory (//Gdzie on to trzyma?!//). Po tak bezpiecznym obozowisku w korytarzu po prawej z wielką ziejącą dziurą na środku komnaty poszli spać. Wtem, gdy wszyscy spokojnie spali, 'macki się wydarzyły', jak to zazwyczaj Ezren opisuje. Nasz dzielny woj oddzielił się od oddziału, bo portal go pochłonął, a portalu macki też gnoma złapały, gdy on się swoich bomb zamiast kolegów trzymał, toteż ich zostawiając i księgę czarów gubiąc.  
 + 
 +Chwilę to trwało, a kolejny portal się otworzył nad dziurą, ale z niej wypadł nasz szanowny Bard oraz nasz paladyn o niezdrowym pociągu do głowni miecza. Ostatniem się gzymsu złapali i wciągnęli, zanim otchłań 30-tu stup by ich pochłonęła. Razem doobozowali noc.. Dzień.. W sumie w lochu dnia pora to żadna różnica w oświetleniu pochodni. 
 + 
 +Ruszyli dzielnie zatem po odespaniu do kolejnego pomieszczenia na północ, gdzie po pokonaniu dwóch wielich sowowatych i komentarzy o kulistych bobkach wielkości kul armatnich ruszyli najdzielniejsi z niziołków przez podwójny wiatrołap do kolejnej sali, która yroną pewno niegdyś była. 
 + 
 +Tam poznali mrocznych trzech, co na potworów matki chwały robią krwawe rytuały, aż psu trzecie oko wyrosło. Zaprzyjaźnił się z bardem, gdy wielkolud próbował złodziejaszka rozszarpać. Wkroczyli zatem paladyn i mag i dzielnie stanęli w korytarzu, tak wązkim, że bydle ani kundel nawet nie weszli. Z odległości magiją, czasem bełtem.. Łotrzyk nawet miecza dobył, co jak byk efektywne, bo co prawdę nie wiedzą, a i nie próbowali sobie przypomnieć, że Zimna Stal dla potworów zimnym truchłem się kończy. Zanim dyskusje opadły, już Pickler ruszył przeszukiwać i zbierać towar na Rynek w Otari, co by dobrych ludzi w barterze wspomóc.. Przecie nie z chciwości... 
 + 
 +Znaleźli nasi bohaterowie zakrwawione szaty proste i Złoty Słoneczny Dysk Amuletu, co znaczy.. Za późno, panowie, za późno. Ezren wyciął delikatnie mówiącemu ogarowi trzecie oko z czoła i zastanawia się, czy pierw rytuał na krwawym ołtarzu, czy dać niziołkom boczne niwy przeszukać, a dwie zostały nie tkniętne. 
 + 
 +==== Sesja z dnia 2026-06-02 ==== 
 +=== opis by CK === 
 + 
 +Ezren został znowu wciągnięty przez macko-portal, ekipa odpoczęła, i postanowiła sprawdzić pozostałe pomieszczenia lochu. Na początek poszli na lewo od głównego korytarza, Pickler skradając się uchylił drzwi, zobaczył długie pomieszczenie, na podłodze pióra, a w oddali 2 ptakowate humanoidy. Zamknął drzwi, podeszli do drugich drzwi, aby móc uderzyć z doskoku. To nawet się udało, ale harpie okazały się być twardsze niż na to wyglądały i dość długo zajęła ta potyczka. 
 + 
 +Ekipa znowu odpoczęła, wyleczyła rany i poszła na prawo od ołtarza, licząc na mniejszych wrogów z racji węższych drzwi. Za drzwiami był dzik w małej zagrodzie i zielonoskóra wielka maszkara, która ledwo zmieściłaby się w przejściu. Wielka potwora wygłosiła krótką przemowę (nadzwyczaj inteligentnie jak na to czego można by się spodziewać) o tym że ludzkie cywilizacje upadną, po czym ruszyła do ataku, próbując się przecisnąć do pomieszczenia z ołtarzem, ale Pickler był tak nieustępliwy że nie dało się go wypchnąć z przejścia. Pozostało machanie łapami z drugiej strony przejścia, podczas gdy dzik zaszarżował i nie trafił, zginął raniony przez Tarina, trollica rykęła wściekle i skupiła wszystkie swoje ataki na mordercy jej pupilka. Mimo wszystko nie było to trudne starcie i zaraz po tym ekipa ruszyła do ostatniego pokoju lochu. 
 + 
 +Krótki korytarzyk, bez pułapek i niewielki składzik zawalony meblami i skrzyniami. Pickler skradał się, ale jak zobaczył że wrogów nie ma, a jest tona gratów do zebrania to jego druga natura wzięła górę i zaczął przeglądać wszystko po kolei (oficjalnie szukał pułapek, ale wiadomo o co chodzi...). I tak przeglądał aż zauważył że od jednej skrzyni jego lepkie ręce, niezbyt chcą się odkleić. Tym bardziej się zdziwił kiedy skrzynka otworzyła paszczę pełną zębów i wystawiła macki! Wszyscy ruszyli mu na pomoc, podczas gdy za jego plecami kamienna figurka się poruszyła i też go zaatakowała. Była to ciężka bitwa, Pickler i Tarin byli wielokrotnie na skraju śmierci, broń ciągle utykała na mimiku, gargulec swoje dokładał, ciasno że nie ma jak manewrować, a do tego nie wyleczyli się i nie odnowili czarów po potyczce z trollicą... 
 + 
 +Finalnie to bohaterowie wyszli z tego cało, znaleźli fajne fanty w pomieszczeniu i po tym szybko ruszyli z powrotem do Otari. Tam wbiegli do świątyni, znaleźli Vandy i opowiedzieli o całej wyprawie, oddali jej koło słońca (sun wheel) na którym jej zależało, ale obiecała że je im zwróci jak skończy rozpracowywać metodę jak skonstruować ich więcej. Podziękowała też za odkrycie losów poprzednich bohaterów i zindentyfikowała magiczne przedmioty jakie zabrali z lochu. 
 + 
 +Po tym wszystkim herosi wyszli na ulicę, patrząc na promienie zachodzącego słońca... 
 + 
 +//Koniec// 
sesjeck/klopotywotari.1772978856.txt.gz · ostatnio zmienione: przez ck