Grobowiec chaosu

Klasyczny dungeon crawl w świecie fantasy. Dużo kulania kostkami i bicia potworków. Będzie też trochę klimatycznych opisów lokacji (bo mam gotowy scenariusz, który tylko muszę trochę przerobić z d20 na Tri-Stat'a D6 ).

Kontynuacja Doliny Przeklętych, można użyć postaci z tamtej kampanii. (po zmianie settingu i mechaniki trzeba będzie nowe postacie zrobić)

Przewiduję to na 1, góra 2 sesje, w końcu to ma być tylko tak dla relaksu ;-D.

Ta mini kampania była wcześniej koordynowana na forum KKF Sathra.

System

  • Setting: Forgotten Realms
  • Mechanika: D6 Core Fantasy
  • Modyfikacje systemu/settingu/mechaniki: brak

Terminy i info

  • Termin następnej sesji: zakończone
  • Miejsce następnej sesji: roll20.net
  • Regularność spotkań: nieregularne
  • Gdzie koordynowane/metoda kontaktu: forum gry na roll20

Gracze i postacie

Mistrz gry: Cyber Killer

Limit graczy: 4

Grają:

  • AranGuldin - ranger
  • AbuDhabi - monster slayer
  • Lacky - cleric

Zapis wydarzeń z sesji

Sesja z dnia 2014-12-13

2 godziny walki z roll20, żeby było audio i kamerki, z czego tylko audio udało się przewojować. Potem robienie postaci dla Abu i Lackyego i coś opowiedziane o mechanice.

Sesja z dnia 2014-12-27

Zrobienie postaci dla Arana i opowiadanie o mechanice.

Sesja z dnia 2015-05-14

Józef i Riko, awanturnicy, zjawili się w jakiejś zapadłej wiosce (Maerlar) na arabsko-egipskim wschodzie (Mulhorand). Tam też spotkali czarodzieja o trudnym nazwisku, który zlecił im zrobić czystki etniczne na gnollach mieszkających w jakiejś krypcie na drugim krańcu pustyni, za górami. Próba wynajęcia wielbłądów od Uczciwego Achmeda skończyła się fiaskiem, z powodu braku mamony. No to poszli z buta. Kryptę znaleźli, czworo gnolli zamordowali, tylko trochę przy tym obrywając.

Sesja z dnia 2015-06-18

Za pomocą białej magii Riko, on i Józef dochodzą do siebie szybko, i kontynuują eksplorację. Znajdują między innymi składzik na jedzenie, bibliotekę, ukryty tunel, pułapki, i trupy. No i wściekłego borsuka ze stalowymi pazurami, który o mało co nie zagryłby Józefa. Ale na szczęście to borsuk został pociachany i przeniesiony do składziku, celem konsumpcji.

Sesja z dnia 2015-07-17

Józef i Riko poczekali trochę w składziku, aż Riko był w stanie podleczyć obu do stanu używalności. Potem Józef włamał się do biblioteki, niszcząc strażnika-upiora. Tamże był magicznie-podtrzymany przy życiu bibliotekarz, który nie okazał się szczególnie użyteczny. Riko postanowił postudiować papirusy, a Józef wszczął włamanie do innego pomieszczenia, gdzie był inny upiór. Zwabionych hałasem, przyszło dwóch gnolli. Józef stoporował tak upiora jak i gnolle.

Sesja z dnia 2015-09-26

Riko i Józef kontynuowali szabrowanie, lutując monety, korony, biżuterię, i inne rzeczy, walcząc z gnollami i jednym hell-houndem z pułapki. Riko dostał trochę po głowie od cegieł z pułapki. Po eksploracji bocznych tuneli, postanowili sprawdzić główne pomieszczenie, gdzie odbywał się jakiś rytuał ofiarny z główną rolą jakichś ludzi, gnolla-kapłana, gnolla-wojownika i demona z piekieł. Józef zebrał tak wielki wpierdziel, że zszedł z tego świata. Riko jakimś cudem wydostał ich stamtąd, i wrócił do tej pustynnej wiochy, gdzie ich pracodawca sprzedał mu zwój wskrzeszenia. Od tego czasu, nasi bohaterowie leżą w karczmie, i się leczą.

Sesja z dnia 2015-10-24

Józef i Riko wyzdrowieli, nakupili trochę ekwipunku, najęli łuczniczkę do pomocy, i wrócili do grobowca. Tam, pokonali kilku gnolli, włączając tego, który zabił Józefa wcześniej.

Sesja z dnia 2015-11-16

Józef, Riko i Yhhhs kontynuowali mordowanie gnolli. Nawet trafił się demon i kapłan. W głownej sali uwolnili grupkę ludzi pojmanych przez gnolle, którzy podziękowali za ratunek i sobie poszli. Potem herosi poszli na północ, szabrując lekko kuchnię gnolli. W końcu znaleźli katakumbę z trumnami, gdzie po konfrontacji z gnollem-szamanem i wielkich bólach zdołali zszabrować zawartość, głównie jakieś kolorowe pręty z imionami. Na wyjściu, Józef zbeszcześcił ołtarz gnolli (po zamordowaniu jakiegoś gnolla), szczerbiąc swój topór, ale zamienił go na ostrzejszy, gnollowy. Potem dziwnym trafem znaleźli zaginiony stosik wyszabrowanych rzeczy w innej komnacie.

Sesja z dnia 2015-11-23

Józef, Riko i Yhhhs kontynuowali eksplorację lochu. Przeszli do tunelu, gdzie piździło. Józef wpadł do dołu z ostrzami, ale przeżył. Potem pokonali posąg minotaura z pierścieniem magicznych pocisków, i Riko znalazł wyłącznik wiatru. Wszyscy razem jakoś podnieśli wielkie kamienne drzwi, i wślizgnęli się do środka, gdzie znaleźli grobowiec jakiegoś króla ze szkieletami stojącymi na baczność. Riko założył znalezione siodło na szkielet konia, który to w otoczeniu szkieletów poszedł sobie naprzód przez ukryte przejście. W końcu Riko znalazł jak się to przejście otwiera, i zszabrowali dwa sarkofagi jakiegoś Tuten-króla (a przynajmniej tak myśleli) i jego żony, walcząc z nieumarłymi tymiże.

Sesja z dnia 2015-11-28

Awanturnicy dalej eksplorowali, pokonując szkielety robiące jasełka. Józef przepołowił jakiegoś przerośniętego tasiemca. Riko, Yhhhs i Józef w wielkich bólach pokonali jakiegoś shoggotha. Potem wrócili do biblioteki, żeby odnaleźć hasło do ostatnich drzwi, trochę opóźnieni przez pułapkę wiatrową. W końcu wkroczyli do ostatniej przedostatniej komnaty, gdzie pokonali mówiącego szakala z pretensjami do boskości i jego rój insektów. Niestety zabójstwo szakala spowodowało początek osypywania się piasku, więc ostro główkując pokonali ostatnie drzwi-zagadkę. W końcu dotarli do ostatniej komnaty, gdzie odmówili przyjęcia wiary tuten-jakiejśtam od jakiegoś zombi-kapłana. Wywiązała się walka z kapłanem i jego demonem-sługusem, z której bohaterowie wyszli zwycięsko. Mało co nie przysypani piaskiem, desperacko użyli klucza kapłana i zostali teleportowani kilometr od lochu.

The End

Dyskusja

ostatnio zmienione: 2015/11/28 21:30