Czarne srebro

Jest dzień po Halloween i coś złego się dzieje w miasteczku Silver Ford. Czy nasi koci bohaterowie zdołają pokonać zło zanim ludzie zaczną tajemniczo znikać?

Silver Ford to małe miasteczko w stanie Maine, założone jako kolonia górnicza ze 150 lat temu, kiedy był boom na wydobycie srebra. Obecnie jest to spokojna mieścina w której mieszka kilka tysięcy ludzi. Jest to nieduża atrakcja turystyczna z racji malowniczego położenia i historii o duchach jakie rzekomo krążą w okolicy.

Krótki scenariusz na 1-2 sesje + jedno spotkanie na tworzenie postaci i omówienie zasad gry.

System

  • System RPG: The Secrets of Cats
  • Mechanika: Fate

Terminy

  • Termin następnej sesji: zakończone kolejna gra w kampanii: Czerwony liść
  • Miejsce następnej sesji: u Ani i CK

Gracze i postacie

  • Mistrz gry: Cyber Killer
  • Limit graczy: 3
  • Grają:
    • Pająk - Lilo - shaper
    • Enigma - Ofelia - namer
    • Dhaerow - Blacky - seeker

Zapis wydarzeń z sesji

Sesja z dnia 2015-08-01

Z PAMIĘTNIKA KSIĘŻNICZKI OFELII

I. Halloween

Helołyn se był i już go nie ma. Nudmno było. Człowieki łaziły w dziwmnych futerkach i udawały groźmne. Wcale się ich nie bojałam. Za to Duża się bojała. Ale nie czlowieków w dziwmnych futerkach, ino pająku i ćma. Obadwa złapnęłam i amciałam. A jak Duża poszła pusiać, to przyleciał jeszcze duch, ale nie łapałam go, bo Duża się go nie bojała. Bo pusiała.

Po polowanku czeba było odpocznąć, to pusiałam se długo. Bardzo długo. Dopiero późmno w dzień potuptałam na spacerek. I wtedy zacznęła się przygoda. A zacznęła się od białego ściura z czerwonymi oczami. On se łaził i łaził, a ja pomyślałam, coby go złapnąć dla mojego koffanego Lilo, coby se go amciał. No to skiknęłam na ściura i łapałam go, a on mię udrapaczył i miałam ślachetną rankę na łapce! Drapaczyłam, gryzałam, a ten ściur nie chciał się dać złapnąć i chciał mię znów udrapaczyć. Na szczęście przybył Lilo na pomoc i obadwoje żeśmy złapnęli ściura i utrupili. I wtedy zjawił się Blaki, ciorny kocurro, co jezd naszym kolegą. I on gonił drugiego białego ściura! No to czeba było mu pomóc złapnąć ściura. Walczyliśmy dzielmnie, ale ściurowy ogon urdapaczył Blakiego w ozorka i uciekł. Pognaliśmy za ściurę co sił w łapciach, a on biegł i biegł i biegł aż do mosta. I przetuptał przez ten most. My też chcieliśmy, ale w mostu były nietopyrze, co nas nie chciały puścić. I na nas wleciały. Rozpocznęła się bitwa na łapcię i skrzydło. Nietopyrz ugryznął Blakiego w uszko, a ja złapnęłam i utrupiłam całe pięć nietopyrzów, po jedmnym w każdej łapince i jeden w pysiu. Nie wię, jak udało nam się przebiegnąć przez mosta, ale się udało. Ale ściura już tam nie było. Za to były kocurry z plaży, co ich Blaki nie lubia. One go też. Całe szczęście, że te kocurry uległy mojej książniczkowej władzy i se poszły, bo by była bitwa kocio-kocia i mój koffany Lilo mógłby zostać podrapaczony albo co. A tak mogliśmy se potuptać dalej, poczając na tropy i niuchając śmrod ściura.

I tak po tropie i śmrodzie dotuptaliśmy do dziury w górze, co była kopalnią. Bo tam kopali. I Duże Blakiego też kopali. Ale już nie kopią, dlatemu dziurę zasłonili deskami. Ale niedokładmnie, bo była tam ścieżka ściurów i ślady obuconych łapek małych człowieków. A w środku było okropecznie ciemno. Tak siemno, że my koty nic nie mogliśmy zobaczyć. Ino wiedzieliśmy, że są tam ściury, bo nimi śmiordziało. No to Blaki wlazł na drzewo i popusiał, coby w śnie wlecieć se do kopalni i popaczać, co tam się dzieje. No i znajdnął kości co były ludziem w jedmnej jaskini i okropecznie dużo ściurów w drugiej jaskini. I z tymi ściurami był duch. Nie ten co był u mnie w domciu w helołyna, ino inszy. I on był groźmny. I kazał ściurom szukać błyskotków. Tak se podumałam, że ja lubię błyskotki, a najwiękcej kuleczki, co można je toczyć po podłogu. No to potuptałam szukać tych błyskotków i tak se myślałam, że one są koło kości co były ludziem. Ale ich tam nie było, za to ściury mię usłyszały i skoczyły na mię. Ledwo mię się udało ucieknąć, miauczę wam. Potuptaliśmy wszyscy do domciów, bo było już późmno, a jak jezd późmno to się nie łapie ściurów ino idzie się pusiać.

Następnego dnia rano ta stara ciorna kocica, co se myśli że wszystkim rządzi, zmiauczała zebranie i zapytała, czy ktoś coś wie o tych białych ściurach z czerwonymi oczami, co se łażą po miasteczku. No to jej miauknęłiśmy to co się dowiedzieliśmy. A ona nam kazała potuptać do muzeuma co się spalił i co w nim mieszka jeszcze inszy duch i kotka Skarlet, co jej czeba dać prezęta, coby nam pokazała ducha. No to złapnęłam jej motylku, Blaki znajdnął jakoweś świecidełko, a Lilo kwiotek kocimiętku. No i potuptaliśmy, daliśmy jej prezęta i pokazała nam ducha. To nie był dobrze wychowany duch. No bo kto to słyszał, coby krzykać na koty i psuć im podłogu pode łapciami! Nie wię doprawdy, jak Skarlet z nim wyczymuje. No ale coś nam powiedział, bo powiedział, że duch jezd duchem jego dziatka co szukał srebra i co go utrupili w kopalni. No to już wiedzieliśmy co to za błyskotki co ich szukają ściury.

Tuptając przez miasteczko usłyszeliśmy, że trzy małe człowieki w helołyna były w kopalni i cosik tajmnego znajdnęły. I to były te człowieki co zrobiały ślady obuconych łapek przy kopalni. Tak se podumaliśmy, że pewnie znajdnęły to srebro, co go szukają ściury. Nie było łatwo znajdnąć te małe człwoeiki, maiuczę wam. Ale od czego są kocie noski i kocie uszki i kocia inmtuicja! Znajdnęliśmy, a przy okazyji Lilo się wykazał jako kot swatający, bo jego mały Duży zakoffał się w małej człowieczce co znajdnęła srebro. A ja odwracałam uwagę, jak Blaki kradnął srebro.

Podobały mię się te srebrne kuleczki i fajmnie się toczyły na podłogu. No ale czeba było je zanieść do ducha, coby ucieknął se z naszego miasteczka i zabrał te brzytkie ściury co nie dają się złapnąć i drapaczą kotki ogonę. Chciałam mu zamiauczeć, temu duchowi, że jedna srebrna kuleczka powinna być moja, za to że znajdnęliśmy resztę. Ale ten duch też nie był dobrze wychowany, bo zabrał wszystkie sreberka i znikł. Nie lubię go! A ja na dodatek muszę domiziać mojego Lilo, bo jezd zazdrostny. A jezd zazdrostny o Blakiego, bo jak Blaki przyniesł z trudem zdobyte sreberka, to go po koleżęsku polizałam po uszku. No i Lilo jezd o te koleżęskie polizanie zazdrostny. Ale nic to, Lilusia wylizam po całym pysiu i złapnę mu ściura. Ale nie białego, ino normalnego. I bez ducha.

To pisałam ja, Książniczka Ofelja.

THE END

Dyskusja

ostatnio zmienione: 2015/10/18 08:25